środa, 13 kwietnia 2011

Kolejne strony ;))

Hejo;) To ja Elwira xD Mamy dwie nowe strony o naszych przygodach,zobaczcie sami i oceńcie jak nam wyszły : 


































Strona 1: 
Elwira: Jest już późno,chodźmy do domu.
Sylwia: Masz rację! Lepiej już wróćmy!
Elwira: Spójrz, Sylwia! Na drzwiach naszej przyczepy wisi jakaś kartka!
Sylwia: ciekawe...
Elwira: To przecież alfabet jakim posługiwał się ktoś, kto pisał tę zaszyfrowaną wiadomość! Chodź! Rozszyfrujemy to!
Sylwia: Elwira!
Elwira: no!
Sylwia: Rozszyfrowałaś już?
Elwira: NIE!
Sylwia: Bydzie to dzisio?
Elwira: Nie! Jutro!
Elwira: skończyłam!

Strona 2:
 Sylwia: Yyy...Aha?
Sylwia: Alleluja!
Sylwia: Wow! Nieźle!
(na kartce):
"JEŚLI CHCECIE
SIĘ DOWIEDZIEĆ
KTO JEST
ZŁODZIEJEM
TO SPOTKAJMY
SIĘ O 20:30
W PARKU
JUTRO"
Elwira [z ironią] : Fajnie,że mi pomogłaś! W ogóle ostatnio ja tylko odwalam całą robotę a ty się patrzysz!
Sylwia: No już nie płacz!
Sylwia [myśli] : Teraz się czepia,a kto znalazł wiadomość i odkrył,że nie ma naszyjnika ?
Elwira: Lepiej weźmy przykład z Pirzmaka i chodźmy już spać! Jutro okaże się co jest grane!
Sylwia i Elwira [śpią]: z z Z z z . ...

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


No to tyle co do komiksu ;P Zamieszczę jeszcze foty z wczorajszej wyprawy, ponieważ odkryłyśmy sporo ciekawych miejsc w naszej okolicy (Tumidaj to miejsce pobytu Sylwii i Elwiry, natomiast ja i Domi mieszkamy w okolicach Cieszyna ) :) :

Niedawno brat pokazał mi pewną niesamowitą ulicę. Szliśmy w niedzielę wieczorem,no,bo kto normalny posłuchał by rodziców i poszedł na msze xD . Niedługo potem postanowiłam pokazać ją Domi.Wywarło to na nas wielkie wrażenie,ponieważ panował tam niezwykły klimat! Wszystkie domki jednopiętrowe ze schodkami na balkon jak poniżej.Niektóre miały drewniane zamknięcia z boku okien(nie wiem jak to się nazywa) , inne na ścianie miały wymalowane pięciolinie i nuty (niestety nie mam zdjęcia) i  wszystko to sprawiało wrażenie tajemniczości, jakby już nikt tam nie mieszkał...Zdjęcie poniżej nie odzwierciedla prawdziwego klimatu jaki tam panował,ale ta ulica była niezwykła.Zupełnie inna niż na jakiejkolwiek wsi czy mieście,sami zobaczcie:

Później wpadłyśmy na pomysł aby póść do lasu. Co takiego niby może być w lesie zapytacie? A otóż patrzcie! 

Nieoczekiwanie natknęłyśmy się na "grób" z MOIMI INICJAŁAMI :


Z tyłu był napis 295...Nie wiem co to ma znaczyć...


Błądząc po lesie nieopodal łąki leżała czaszka jakiegoś zwierzęcia. Nidy wcześniej nie spotkałam się w lesie z czymś takim! Wyobraźcie sobie jak zagadane idziemy lasem a tu nagle ja spoglądająca w dół wykrzykuje swoje "Jezus Maria" :)
Sądząc po kształcie, uznałyśmy,że to czaszka sarny lub jelenia, ale możemy się mylić.

Natknęłyśmy się również na pewien ciekawy dom. Oczywiście musiałyśmy zacząć robić zdjątka jak to w naszej tradycji. Kiedy miałam już cyknąć ostatnią fotę wyskoczyła baba z tekstem " przepraszam bardzo, pozwoliłam robić zdjęcia !? Mogłyście zapytać..." My oczywiście zaczęłyśmy uciekać xDD A oto ten dom:
 

No i na koniec wegetariańska pizza naszej roboty :P


2 komentarze:

Łączna liczba wyświetleń